Znacie uczucie bezradności? A znacie uczucie nienawiści i smutku na raz? Mi osobiście te uczucia są tak idealnie znane, że mogłabym je opisać jak reaguje na nie moje ciało od stóp do samego czubka głowy. Zastanawiam się, dlaczego my ludzie, albo dlaczego niektórzy ludzie nie dostali albo nie umieją racjonalnie myśleć i zdawać sobie sprawy z tego co zrobili. Jest tak, że pomagacie jakieś osobie z całych sił, aby w końcu zaczęło mu się układać w życiu, ma jakiś problem to jesteście na pierwsze zawołanie, zrobicie po prostu wszystko dla tej osoby byle by była szczęśliwa, a na koniec dostajecie słowa typu:"nigdy przy mnie nie byłeś, nigdy mi nie pomogłeś, pisałeś zawsze gdy czegoś potrzebowałeś". Dostałam właśnie ostatnio podobne słowa i po raz kolejny mogę się puknąć w głowę i powiedzieć"głupia Natalia myślała że może tym razem człowiek się zmienił". Nie wiem czy ludzie się NIE zmieniają, nie umiem określić mojego zdania w tym temacie, ale wiem że jeżeli ktoś nas raz zawiódł to zdarzy mu się to drugi raz nawet ostrzej. To nie oznacza, że nie mamy dawać szansy tej osobie, wystarczy tylko na nią uważać i nie być na tak bliskich relacjach jak wcześniej, bo ona to wykorzysta nawet nieświadomie i nas zniszczy. Chcemy jej coś udowodnić, a ona zacznie nam wytykać nasze błędy z przeszłości broniąc się w teraźniejszości. Gdy stajesz twarz w twarz z człowiekiem, który cały czas popełnia jeden błąd, zastanów się czy chcesz grać z nim w ta grę, ale pamiętaj, że każdy człowiek zasługuje na twój szacunek i wybaczenie.
W tym poście nie mam zamiaru napisać długiej pouczającej gadanki z dobrym pouczeniem, ale opisaniem sytuacji, z którą im coraz bardziej jesteśmy starsi tym bardziej się zmagamy. Miłość- to największa i najpiękniejsza cecha człowieka. Od dziecka aż do dorosłości i dalej mamy wszczepiona cechę dawania drugiej osobie miłości bez żadnych korzyści, chociaż taki podarunek i tak jest dla nas kilogramem szczęścia. Można tu mówić o miłości damsko-męskiej albo o matczynej miłości (która nigdy się nie skończy). Nie trzeba wiele mówić na ten temat, ale często zawodzimy się na naszych uczuciach i sercu (serce jest zdradliwe). Gdy jakaś osoba zaczyna uczestniczyć w naszym życiu przyzwyczajamy się do niej, zaczynamy ją kochać, ufać jej bezgranicznie, spędzamy wiele czasu z tą osobą i można ją nazwać naszą drugą połówką. Mamy wrażenie, że ta osoba zostanie z nami na zawsze, jest dla nas idealna w każdej dziedzinie życia i nie chcemy żeby była inna pod żadnym innym względem. I tak mijają dni, tygodnie miesiące, lata. Taka miłość może trwać dobre kilka lat, ale jeżeli to trwa krócej, a my ślepo jesteśmy zapatrzeni w fałszywość tego świata i w słowa "tym razem będzie lepiej" przywiązujemy się coraz bardziej, aż nagle ta osoba odchodzi. Po prostu się z nami żegna, albo odchodzi po cichu i już nie ma jej w naszym życiu. Ile razy coś takiego w życiu przeżyłam, i tą miłość można przyrównać też do swoich przyjaciół. Żyję zasadą, że jeżeli ktoś nie ma większych zamiarów co do ciebie tzn nie chce z tobą żyć i z twoim szczęściem to nie powinna ani trochę zaczynać bliższych kontaktów, a jeżeli tak robi a po jakimś czasie mu się to zaczyna nudzić, to każdy może sobie nazwać taką osobę jak tylko chce... Jesteśmy tylko ludźmi, ale mamy wspaniały przywilej myślenia, rozumowania i to po to,żeby myśleć nie tylko o sobie ale też o innych.

